Wpis

piątek, 03 sierpnia 2012

Nie jestem sama, nie jestem saaaamaaa :)

No bo gdybym była sama, z pewnością nabawiłabym się jakiejś psycho-choroby :) Nie da się tu samej wytrzymać. Jest ekipa południowa - Sylwia, Paulina, Michał i Filip z Krakowa. Na dodatek jest James z Australii. Zgrana chyba z nas paczka, mamy te same bóle :) Ale o nich pisać niestety nie mogę. Polityka firmy :)

 

Tu zacne Trio :) od lewej to chyba ja :) później Paulinka i Sylwia :) Fajne dupy, prawda? :D Żartuje rzecz jasna. Fajnie, że się dogadujemy, gdyby były tępe strzały, uwierzcie mi, nie byłoby do śmiechu :). Szkoda, że Sylwia pracuje w innym sklepie, niż my, ale jakoś damy radę. Zdjęcia chłopaków nie mam i nie będę wstawiać, Michał zapewne zaraz by zrobił na mnie swoją "groźną minę" a Filip? W sumie by się nie obraził, ale póki co nie wstawię :) 

 

Kochana Mamo- jem. Oto dowód :) :* Co prawda to nie Twoje pyszne obiady, ale cóż, co kraj, to obyczaj!

Nie byłabym sobą, gdybym nie cyknęła zdjęcia nieba, bo to ostatnio mnie jakoś tak fascynuje. Odkąd znalazłam zdjęcie z sercem z chmury, chwytam każde niebo, które mnie rusza. Ale najbardziej lubię te tęczowe. Może dlatego, że powinna przynosić szczęście, którego tak bardzo mi brakuje. Może dlatego, że musiałam nauczyć się chwilowym szczęściem. Nie wiem. Wiem, że to niebo nad naszym osiedlem bardzo mi się podoba. No właśnie - nasze osiedle. Jest w kształcie kręgu, THE RINGS :) Na szczęście jeszcze żaden trup mi z szafy nie wylazł. 


 

Jak każdy, ja też, mam zły humor, ale jest to czym poprawiać. Ileż to było zabawy, kiedy Klaudia wyciągnęła zza lodówki maszynę do robienia waty cukrowej. Najpierw durne spojrzenia typu - TY, A JAK TO DZIAŁA?- kiedy obok nas leżała biała książeczka, a na niej napis INSTRUKCJA OBSŁUGI. Później, jak już doszłyśmy co i jak, włączyłyśmy sprzęt i... nic się nie działo. Nie pojawiła się najmniejsza nitka, tak stoimy, czekamy, w powietrzu unosił się charakterystyczny zapach rozgrzanego cukru. Nic i nic... Aż nagle... JEEEST JEST! ROBI SIĘ! Jak szczerbaty na suchary! JEST WATA JAAAAAAAAAA!!! No i zaczęło się... Efekt? Proszzzzz

Jest jeszcze parę rzeczy, które poprawiają humor. Taniec przy saksofonie, próba nastraszenia starego lisa, Hello Mercy i inne. Ale o tym nie w tym pamiętniku. Czas wrócić do rzeczywistości...  Hajo Ohajo


Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
justyna8707
Czas publikacji:
piątek, 03 sierpnia 2012 02:27

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • adrian1488 napisał(a) komentarz datowany na 2012/08/05 01:49:28:

    taniec przy saksofonie....

Dodaj komentarz